Centrum Informacji Turystycznej w Koninieplac kdkPlac WolnościPlac WolnościSłup romański i Kosciół Św. Bartłomiejabulwarytopcitspływ kajakowyPałac w Żychlinie
Wtorek, 26.09.2017r.
Imieniny: Justyny, Cypriana, Euzebiusza
Szybki kontakt

Legendy


Legenda o powstaniu miasta Konina

Książę Leszek pewnego dnia udał się ze swoja świtą na polowanie w okoliczne lasy. Nie wiedząc kiedy, zapędził się w pojedynkę za jeleniem, gubiąc jednocześnie swą przyboczną drużynę. W pewnym momencie książę poczuł się zmęczony, postanowił więc odpocząć pod drzewem. W tej samej chwili podeszli do niego półdzicy smolarze. Książę powoływał się na swoją nietykalność książęcą, grożąc swoją drużyną. Nie wzruszeni tym napastnicy naśmiewali się z Leszka twierdząc, iż nikt żywy do tej pory nie przebył owych borów. Zaraz potem przewrócili oni księcia i zaczęli zdzierać z niego szaty. Wtem dał się słyszeć tętent koni. Smolarze, przekonani iż nadciąga odsiecz dla zamożnego pana, wystraszyli się i uciekli. Okazało się, że hałas ten zrobiła nie drużyna księcia, lecz stado koni, którym przewodził biały ogier. Książę w ramach wdzięczności dla zwierząt, które uratowały mu życie, postanowił założyć w tym miejscu miasto i nadać mu nazwę Konin, a w herbie umieścić białego konia.



Legenda o Klarze Mikorzyńskiej

Żona pewnego rycerza z Mikorzyna, który wyruszył na wyprawę krzyżową, podczas jego nieobecności urodziła córkę. Sama niedługo po tym zmarła. Dziewczynka została oddana pod opiekę dalszym krewnym. Mimo upływu lat jej ojciec nie wracał do domu. Klara była piękną dziewczyną co przyciągało wielu konkurentów, nie mniej niż majątek odziedziczony po ojcu. Jednak dziewczyna nie była zainteresowana żadnym z młodzieńców i odrzucała ich oświadczyny. Bardziej interesowały ją zajęcia raczej męskie jak jazda konna, polowania czy strzelanie z łuku.

Pewnego dnia najlepszy rycerz w królestwie zwany Januszem Białym, ponieważ miał włosy białe jak len, nosił srebrną zbroję i biały płaszcz poprosił o jej rękę, jednak nawet jego zaręczyny Klara odrzuciła, twierdząc, że w ogóle nie jest zainteresowana małżeństwem. Janusza to nie zraziło i postanowił zostawić pięknej dziewczynie swój pierścień, który miała mu odesłać gdyby zmieniła zdanie lub będzie w potrzebie. Klara niechętnie zgodziła się na taką umowę.

Nieopodal Mikorzyna wyspę na Jeziorze Ślesińskim zamieszkiwał inny rycerz o imieniu Garca. Cieszył się on złą sławą wśród ludności, ponieważ napadał i rabował kupców i źle traktował swoich poddanych. Pewnego dnia wędrując po lesie Garca spotkał Klarę i od razu się w niej zakochał. Postanowił wystroić się w piękne szaty, które zdobył rozbojem i pojechać do Mikorzyna, aby prosić dziewczynę o rękę. Spotkał się jednak ze zdecydowaną odmową, a na dodatek Klara niepochlebnie wyrażała się o rycerzach takich jak on sam, rozbójnikach. Mimo to, piękno dziewczyny spowodowało że rycerz zapałał do niej jeszcze większą miłością i zdecydował, że jedynym wyjściem jest porwanie jej. Zdecydował się więc wrócić po Klarę później wraz ze swoimi kompanami. Nie wiedział jednak, że pod jego nieobecność dziewczyna zdołała przesłać pierścień do Janusza z prośbą o pomoc. Kiedy Garca porwał Klarę umieścił ją w najwspanialszej komnacie swojego zamku, przyozdobionej kobiercami, ofiarował jej różne bogactwa, zapraszał poetów, aby wygłaszali poematy o jej urodzie i jego wielkiej miłości. Nie zdołał jednak przekonać do siebie dziewczyny. Czekając na wybawienie złożyła śluby dziewictwa, jeżeli ujdzie cało z opresji.

Janusz spieszył z pomocą wraz ze swoim oddziałem. Kiedy dotarł na miejsce obie drużyny postanowiły zamiast bitwy urządzić turniej rycerski. Janusz Biały stanął naprzeciw Garcy, który dosiadał czarnego konia. Walczyli długo i zawzięcie, i w końcu Janusz pokonał Garcę uwalniając tym samym Klarę. Od razu oświadczył jej się ponownie. Kiedy dowiedział się o ślubach dziewictwa jakie złożyła dziewczyna, uszanował je. Poprosił jednak Klarę o przysługę. Chciał aby pożegnała go machając chustą, a jego pierścień wyrzuciła do wody kiedy on się oddali. Klara zrobiła wszystko o co ją poprosił rycerz. Wtedy on rzucił się do wody, a dziewczyna zemdlała. Następnie okolice nawiedziła wielka burza i obfite deszcze. Kiedy powódź ustąpiła na jeziorze pojawiła się mała wyspa. To na niej właśnie Klara spędziła resztę swojego życia. Jeszcze na początku XIX w. opisywano jej grób. Duch Janusza do dziś snuje się nad jeziorami. Podobno zobaczyć go można w księżycową noc, a zwiastuje on nieszczęście.


Legenda o dzielnym młodzieńcu Siemko i pięknej dziewczynie o imieniu Marcha

W niedalekiej wsi żyła pewna para, dzielny młody Siemko i jego piękna partnerka Marcha. Planowali wkrótce się pobrać, jednak ich plany pokrzyżowała wojna. Siemko musiał opuścić swoją wieś. Kiedy najeźdźcy przegrali, ich pojedyncze oddziały wracały do swojej ojczyzny. Jeden taki oddział najechał wieś Siemka i Marchy. Najeźdźcy wygrywali, ale w tym czasie nadjechał Siemko. Podczas walki został zabity, a wraz z nim Marcha, która pobiegła mu na pomoc. Po odejściu najeźdźców ludność pochowała parę na wyspie. Zapiski wspominają o tym, że do XVIII w. odprawiano tam obrzędy w rocznicę ich śmierci. Śpiewano pieśni, sławiono odwagę Siemka i Marchy i przeklinano  ich zabójcę słowami „biesem razem padły Krzok”. Pewnego razu jednak zatonęła łódź płynąca na wyspę i wtedy zaniechano odprawiania obrzędów.


Legenda o wsi Wąsosz

We wsi Wąsosz żył pewien bogaty dziedzic. W wigilię postanowił zrobić obchód po swoim folwarku i stwierdził, że wszystko poprawnie funkcjonuje. Zadowolony z siebie wrócił do pałacu, w którym czekała na niego wieczerza. Gdy zasiadano do stołu rozległo się pukanie do drzwi. Według przesądu nie powinno się przerywać wieczerzy wigilijnej, więc dziedzic postanowił sam podejść do drzwi. Okazało się, że była to biedna wdowa, która nie miała jedzenia dla siebie i swoich dzieci i błagała o pomoc. Dziedzic jednak przegnał ją ze swojego pałacu. Humor poprawiły mu dopiero wyśmienite potrawy i napoje. O północy nie pamiętał już o zdarzeniu, ale poszedł do obory, bo wedle przesądu w noc wigilijną zwierzęta rozmawiają ludzkim głosem. Sprytnie udał że wychodzi, a tak naprawdę ukrył się za stogiem siana. Usłyszał jak zwierzęta potępiają jego zachowanie względem biednej wdowy. Krowy domagały się ukarania dziedzica, zamienienia go w głodnego psa włóczęgę. Klątwa miała być rozwiązana tylko wtedy, kiedy ktoś da mu coś do zjedzenia w noc wigilijną. Mieszkańcy wsi do dziś uważają, aby nie karmić bezdomnych psów w wigilię.


Legenda o Kazimierzu

Bolesław Chrobry sprowadził do kraju zakonników, którzy osiedlili się w puszczy. Od spotkanej w lesie kobiety zakonnicy dostali rybę. Po zjedzeniu posiłku wyrzucili ości do studni. Po czasie zdali sobie sprawę że ryba odżyła. Zdarzyło się to kilka razy, tak że ciągle mieli coś do zjedzenia. Pewnego razu na ich terenach pojawił się Chrobry, chcąc spróbować tej „cudownej” ryby. W zamian za to dał im pieniądze, aby mogli zbudować kościół. Tym samym jednak zakonnicy złamali śluby ubóstwa. Ryba przestała ożywać. Przerażeni zakonnicy natychmiast zdecydowali się odesłać darowane pieniądze, wysłali jednego z braci – Barnabę. W tym samym czasie kilku dworzan z orszaku króla zawróciło do puszczy, aby okraść zakonników z pieniędzy. Kiedy usłyszeli, że pieniądze zostały odesłane do króla, nie wierząc w to zabili wszystkich braci. W tym czasie Barnaba oddawał pieniądze królowi i nawiedziło go widzenie. Ukazali mu się zakonnicy wstępujący do nieba. Powiedział o tym królowi. Chrobry odnalazł morderców zakonników, jednak darował im życie na prośbę ostatniego ocalałego Barnaby i zostawił z nim w puszczy. Dzięki tej pokucie cudowna ryba powróciła do studni, a woda zaczęła leczyć choroby oczu. Kolejni zakonnicy po Barnabie powiększali studnię aby ryba była większa, a to łakomstwo spowodowało, że ryba straciła cudowne właściwości. Ludność Kazimierza nadal potrafi wskazać miejsce, w którym stała studzienka czy cele. Podobno Barnaba zakończył życie w miejscu gdzie teraz stoi klasztor kamedułów w Bieniszewie.


Legenda o ocaleniu miasta podczas wojen szwedzkich

Pewien komendant szwedzki postanowił spalić klasztor. We śnie miał widzenie: ukazał mu się pewien zakonnik, zakazał spalenia i groził śmiercią za nieposłuszeństwo. Przerażony zdecydował się odwiedzić ten klasztor i znaleźć tego zakonnika, którego widział we śnie. Nie znalazł go wśród mnichów, tylko na obrazie. Był to obraz św. Jana Kapistrana. Dzięki tym wydarzeniom Kazimierz przetrwał.


Legenda o dwóch siostrach

Ziemie Kazimierza i Kleczewa stanowiły kiedyś całość. Jak mówi legenda, dostały je w spadku dwie siostry. Nie chciały korzystać z drogich pomiarów i zamiast tego umówiły się, że ustalą granicę w miejscu gdzie się spotkają, kiedy jedna wyjdzie z Kleczewa, a druga z Kazimierza. Siostra, która odziedziczyła Kleczew zaspała i dlatego spotkały się tuż pod Kleczewem. Dzięki temu niedawno zmienione granice gmin, pokrywały się z tymi wyznaczonymi przez dwie siostry.


Opracowanie na podstawie Przewodnika Wycieczkowego Zygmunta Pęcherskiego (1966 r.)

 



HerbHerbHerbHerbHerbHerb